Projekt współpracy LGD Dolina Sanu i LGD Trygon - Rozwój i Innowacja PROW, oś 4 Leader, działanie 421
Przenikanie KulturDziedzictwo Doliny Sanu

Zachowanie dziedzictwa kulturowego poprzez aktywizację i integrację społeczności lokalnej.

Przenikanie kultur

Dziedzictwo kulturowe Doliny Sanu

Łemkowie, Bojkowie, Pogórzanie, ludność żydowska i osadnicy niemieccy. Pięć tradycji na jednym terenie, w dużej mierze przerwanych w latach czterdziestych, ale wciąż czytelnych w krajobrazie.

Ten dział zbiera to, co da się dzisiaj zobaczyć, dotknąć albo usłyszeć - od drewnianych cerkwi po techniki rękodzielnicze, które udało się odtworzyć na warsztatach.

Dziedzictwo kulturowe Doliny Sanu - grupy etniczne, architektura i rękodzieło

Dolina Sanu między Sanokiem a Dynowem to obszar styku kilku grup etnograficznych. Na południu i wschodzie mieszkali Bojkowie, dalej na zachód Łemkowie, w pasie pogórza Pogórzanie, a w miasteczkach liczne społeczności żydowskie oraz mniejsze grupy ormiańskie i niemieckie. Granice między nimi były płynne, opisywane różnie przez różnych badaczy, i do dziś nie ma pełnej zgody, gdzie dokładnie przebiegała linia bojkowsko-łemkowska.

Po roku 1947 struktura ludnościowa tego terenu zmieniła się nieodwracalnie. Zostały jednak obiekty, nazwy, receptury i melodie. Ten dział opisuje je po kolei, z naciskiem na to, co realnie jest dostępne dla kogoś, kto tu przyjedzie.

Kim byli Łemkowie i Bojkowie

Obie grupy to ludność ruska Karpat, wyznania greckokatolickiego lub prawosławnego, mówiąca gwarami wschodniosłowiańskimi. Różniły się jednak dość wyraźnie i mieszkańcy sami tę różnicę czuli. Łemkowie zajmowali Beskid Niski i zachodnią część regionu, Bojkowie tereny bardziej na wschód i południe, w kierunku Bieszczadów. Nazwy obu grup są zresztą przezwiskami nadanymi z zewnątrz, wzięły się od charakterystycznych słów używanych w gwarze.

Gospodarka opierała się na hodowli i uprawie na słabych glebach, więc bieda była tu normą, nie wyjątkiem. Stąd sezonowa emigracja zarobkowa, najpierw na Węgry i do Ameryki, później do przemysłu. Zwyczaje weselne, pogrzebowe i doroczne były rozbudowane i różniły się między wsiami odległymi o kilkanaście kilometrów. Sporo z tych obrzędów zebrano dopiero w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy relacje pochodziły już od osób mieszkających gdzie indziej.

CechaŁemkowieBojkowie
ZasięgBeskid Niski, zachodnia część obszaruBieszczady, wschodnia część doliny Sanu
Typ cerkwiTrójdzielna, wieża nad babińcem, kopuły cebulasteTrójdzielna, bez wieży, trzy zbliżone kopuły
Układ wsiŁańcuchówki wzdłuż potokówRozproszona zabudowa dolinna
ChataDługa, wielodzielna, pod jednym dachemPodobna, częściej z osobnym wejściem do części gospodarczej
Główne zajęcieHodowla, wypas, sezonowa emigracjaHodowla owiec i bydła, gospodarka leśna

Drewniane cerkwie i kościoły - co warto wiedzieć przed wizytą

Drewniana architektura sakralna to najbardziej rozpoznawalny element dziedzictwa tego regionu. Kilka obiektów z Podkarpacia trafiło na listę światowego dziedzictwa, a znacznie więcej stoi bez takiej ochrony i wymaga stałych remontów. Konstrukcja jest zwykle zrębowa, z bali jodłowych albo modrzewiowych, kryta gontem. To materiał, który przy dobrej konserwacji wytrzymuje dwieście lat, a przy zaniedbaniu rozpada się w ciągu dwóch dekad.

Największym problemem nie jest wcale wilgoć od dołu, tylko nieszczelny dach i brak wentylacji. Woda wchodzi w połączenia zrębowe, drewno pracuje, a grzyb robi resztę. Drugi częsty błąd to wymiana gontu na blachę. Wygląda praktycznie, kosztuje mniej i faktycznie chroni przed deszczem, ale zmienia warunki wilgotnościowe pod pokryciem i przyspiesza niszczenie więźby. Kilka obiektów w regionie straciło w ten sposób oryginalną konstrukcję dachu.

Ikony, ikonostas i warsztat malarski

Wnętrze cerkwi porządkuje ikonostas, czyli przegroda oddzielająca nawę od prezbiterium. Ma ustalony układ rzędów: ikony namiestne przy dole, nad nimi rząd świąteczny, następnie apostolski i prorocki. Ten porządek nie jest dekoracją, tylko systemem, który da się czytać. Kiedy raz zrozumiesz układ, potrafisz w kilkanaście sekund powiedzieć, czego brakuje w danym obiekcie i co zostało przeniesione z innego miejsca.

Znaczna część ikon z tego terenu trafiła po wojnie do muzeów, głównie do zbiorów w Sanoku i Łańcucie. Część zaginęła bezpowrotnie, część została rozgrabiona w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Muzealne kolekcje z Podkarpacia należą dziś do najważniejszych w Europie Środkowej, co dla odwiedzającego oznacza jedno: żeby zobaczyć najlepsze przykłady, musisz iść do muzeum, a nie do cerkwi.

Krzyże bruśnieńskie i kamieniarstwo ludowe

Przydrożne krzyże z jasnego piaskowca, które widzisz w wielu wsiach, w większości pochodzą z ośrodka kamieniarskiego w rejonie Brusna. Warsztaty działały tam od siedemnastego wieku do drugiej wojny światowej i zaopatrywały cały region, także po stronie dzisiejszej Ukrainy. Charakterystyczna jest miękka forma, płaskorzeźbione postacie i napisy fundacyjne, często cyrylicą.

Piaskowiec z tego rejonu jest łatwy w obróbce, ale nasiąkliwy, więc krzyże niszczeją szybko, zwłaszcza tam, gdzie zimą sypie się sól na drogę. Zabezpieczanie ich impregnatami do kamienia bywa gorsze niż nierobienie niczego, bo szczelna powłoka zatrzymuje wilgoć w środku i po kilku cyklach mrozowych powierzchnia odpada płatami. Konserwatorzy zalecają raczej odsłonięcie podstawy, poprawę odprowadzenia wody i regularne usuwanie porostów.

Rękodzieło, które udało się odtworzyć

Podczas warsztatów prowadzonych w świetlicach udało się przywrócić kilka technik, które w regionie prawie zaniknęły. Nie chodziło o tworzenie pamiątek na sprzedaż, tylko o przekazanie umiejętności osobom, które potem prowadzą zajęcia u siebie.

Te umiejętności najlepiej oglądać na żywo, dlatego staramy się, żeby twórcy pojawiali się na jarmarkach. Terminarz i opis imprez znajdziesz w dziale o Kermeszu Karpackich Smaków i folklorze. Jeśli planujesz objazd obiektów sakralnych, gotowe trasy opisaliśmy w części o turystyce kulturowej, a receptury towarzyszące dawnym obrzędom w dziale kuchnia karpacka.

Jak czytać krajobraz kulturowy Doliny Sanu

Kiedy jedziesz drogą wzdłuż Sanu, przez pierwszą godzinę widzisz głównie las, pola i rozrzucone gospodarstwa. Dopiero gdy ktoś pokaże ci, na co patrzeć, krajobraz zaczyna się układać w sensowną całość. Najprostszy trop to drzewa owocowe rosnące pojedynczo albo w luźnych rzędach na środku łąki. Stare grusze i jabłonie nie rosną tak same z siebie. Oznaczają miejsce, gdzie stał dom, a sad przeżył gospodarstwo o kilkadziesiąt lat. W dolinie Sanu takich miejsc są setki i większość z nich nie ma żadnego oznaczenia.

Drugi trop to zagłębienia i wały ziemne. Piwnica zapadnięta pod własnym ciężarem tworzy charakterystyczny dołek o dość regularnym kształcie, zwykle prostokątny. Obok często znajdziesz kamienie z fundamentu albo resztki pieca. Jeżeli w tym samym miejscu rośnie bez czarny i pokrzywa, to prawie pewne, że stała tu zabudowa, bo obie rośliny lubią gleby przeżyźnione przez lata gospodarowania. Archeolodzy używają tego wskaźnika całkiem serio przy wstępnym rozpoznaniu terenu.

Trzeci element to cmentarze. Cerkiewne zwykle leżą kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie stała świątynia, często na niewielkim wzniesieniu, ogrodzone kamiennym murkiem albo starymi lipami. Lipa jest tu ważnym znakiem, sadzono ją przy obiektach sakralnych bardzo konsekwentnie. Nagrobki bywają przewrócone i zarośnięte, ale napisy cyrylicą wciąż da się odczytać, zwłaszcza wczesną wiosną, zanim wejdzie roślinność. Warto pamiętać, że to nadal cmentarze, więc chodzenie po nich z wykrywaczem metalu jest przestępstwem, a nie hobby.

Sam układ wsi też mówi sporo. Łańcuchówka, czyli zabudowa ciągnąca się jednym pasem wzdłuż potoku, z polami wybiegającymi prostopadle w górę stoku, to typowy układ dla osadnictwa na prawie wołoskim. Widać go do dziś na mapach ewidencyjnych, gdzie działki mają kształt długich wąskich pasów. Kiedy zobaczysz taką strukturę, wiesz mniej więcej, kiedy wieś powstała i jak była zorganizowana gospodarczo. To nie jest wiedza potrzebna do życia, ale zupełnie zmienia sposób, w jaki patrzysz na okolicę z okna samochodu.

Najczęstszy błąd popełniany przez odwiedzających polega na skupieniu się wyłącznie na obiektach z tablicą informacyjną. Cerkiew z listy światowego dziedzictwa jest oczywiście warta zobaczenia, ale stanowi wąski wycinek. Realne dziedzictwo tego terenu to również przydrożne kapliczki bez daty, kamienne mostki, resztki młynówek, żeliwne krzyże z odlewni w Hucie Komorowskiej i cmentarze wojenne z pierwszej wojny światowej rozsiane po wzgórzach. Żaden z tych obiektów nie znajdzie się w przewodniku, a razem tworzą obraz znacznie pełniejszy niż lista zabytków.

Jeśli traktujesz to poważnie, przygotuj się przed wyjazdem. Ściągnij dawne mapy topograficzne, najlepiej austriackie z przełomu wieków i polskie z lat trzydziestych, i porównaj je z ortofotomapą. Zobaczysz wtedy, ile obiektów zniknęło i gdzie dokładnie stały. Zabierz gumowce, bo większość takich miejsc leży poza utwardzoną drogą. I nie zostawiaj po sobie śladów, bo w tych miejscach ciągle bywają rodziny dawnych mieszkańców, głównie latem. Opis konkretnych tras, dojazdów i sensownej kolejności zwiedzania zebraliśmy w dziale o turystyce kulturowej w Dolinie Sanu.