Projekt współpracy LGD Dolina Sanu i LGD Trygon - Rozwój i Innowacja PROW, oś 4 Leader, działanie 421
Przenikanie KulturDziedzictwo Doliny Sanu

Zachowanie dziedzictwa kulturowego poprzez aktywizację i integrację społeczności lokalnej.

Przenikanie kultur

Kermesz Karpackich Smaków i folklor

Święto Gminy Sanok, stoiska kół gospodyń wiejskich, jarmark rękodzieła i scena, na której po kapeli ludowej gra zespół z listy przebojów. Impreza, która co roku wypełnia kalendarz na cały weekend.

Obok Kermeszu działa kilkanaście mniejszych wydarzeń: przeglądy kapel, dożynki, turnieje gmin i festyny parafialne.

Kermesz Karpackich Smaków - święto gminy Sanok i przegląd folkloru

Kermesz Karpackich Smaków to najważniejsza impreza plenerowa w kalendarzu gminy Sanok. Jedna z jej edycji odbyła się pod hasłem "Przenikanie kultur" i to właśnie wtedy powstała większość materiałów zebranych w tym serwisie. Formuła jest prosta: stoiska kulinarne kół gospodyń wiejskich, jarmark rękodzieła, pokazy twórców ludowych i scena, która gra od popołudnia do późnego wieczora.

Sama nazwa nie jest przypadkowa. Kermesz w tradycji tego regionu oznaczał odpust parafialny połączony z zabawą, jarmarkiem i wspólnym jedzeniem. Impreza nawiązuje więc do formy, która funkcjonowała tu przez kilkaset lat, tylko w wersji świeckiej i otwartej dla wszystkich.

Jak wygląda program

Dzień zaczyna się od otwarcia stoisk, zwykle przed południem. Każda miejscowość z gminy wystawia własne, więc masz kilkanaście punktów i w każdym trochę inny zestaw potraw. To najlepszy moment na jedzenie, bo później część rzeczy się kończy. Regionalne przysmaki, o których piszemy w dziale kuchnia karpacka, znikają w kolejności dość przewidywalnej: najpierw pierogi i kiszka ziemniaczana, potem proziaki, na końcu ciasta.

Popołudniu wchodzą zespoły. Najpierw kapele ludowe i zespoły śpiewacze z okolicy, potem grupy taneczne, a wieczorem gwiazda z repertuarem estradowym. To zestawienie bywa krytykowane, bo różnica między kapelą pogórzańską a przebojem z radia jest spora. W praktyce jednak właśnie ten układ przyciąga publiczność, która potem zostaje na całość i słucha również części folklorystycznej.

Równolegle działa jarmark rękodzieła z pokazami. Garncarz przy kole, kowal przy palenisku, plecionkarz, hafciarki. Dla dzieci przygotowuje się warsztaty, zwykle lepienie z gliny i malowanie na drewnie. To część, która najlepiej pokazuje techniki opisane w dziale dziedzictwo kulturowe Doliny Sanu, bo można je zobaczyć w ruchu, a nie na zdjęciu.

BlokPora dniaCo się dzieje
Stoiska kulinarneOd przedpołudniaKoła gospodyń wiejskich, potrawy regionalne, degustacje
Jarmark rękodziełaCały dzieńPokazy garncarstwa, kowalstwa, plecionkarstwa, hafty
Warsztaty dla dzieciPopołudnieLepienie z gliny, malowanie, zabawy ludowe
Przegląd kapelWczesne popołudnieKapele ludowe, zespoły śpiewacze, grupy taneczne
KonkursyPopołudnieNajlepsze stoisko, potrawa roku, konkurencje sprawnościowe
Koncert wieczornyWieczórGwiazda estradowa, zabawa taneczna

Kapele ludowe i muzyka regionu

Repertuar tutejszych kapel jest mieszany i to jest jego największa wartość. W jednym zestawie usłyszysz melodie pogórzańskie, łemkowskie i wpływy z południa łuku Karpat. Skład typowej kapeli to skrzypce prowadzące, druga partia skrzypiec albo altówka, kontrabas i harmonia. W starszych nagraniach pojawiają się też cymbały, dziś rzadziej, bo brakuje instrumentalistów.

Zespoły śpiewacze przy kołach gospodyń wiejskich to osobna kategoria. Śpiewają najczęściej trzygłosowo, bez akompaniamentu albo z jednym instrumentem, a repertuar obejmuje pieśni obrzędowe, weselne i dożynkowe. Część z tych pieśni istnieje wyłącznie w pamięci konkretnych osób i nie ma nut. Dlatego nagrywanie przeglądów ma sens nie tylko dokumentacyjny, ale zwyczajnie ratunkowy.

Pozostałe wydarzenia w kalendarzu

Kermesz jest największy, ale nie jedyny. Przez cały sezon od maja do września na obszarze obu partnerskich LGD odbywa się kilkanaście mniejszych imprez. Turniej Gmin łączy konkurencje sprawnościowe z częścią kulturalną i jest dobrym miejscem, żeby zobaczyć rywalizację między miejscowościami na poważnie. Dożynki mają część obrzędową z wieńcami, które w niektórych wsiach wykonuje się według wzorów przekazywanych od pokoleń.

Osobno działają spotkania studyjne pod nazwą "Skarby lokalnego dziedzictwa". To wyjazdy terenowe do obiektów, które rzadko trafiają na trasy turystyczne, połączone z warsztatami i zbieraniem relacji od mieszkańców. Formuła jest kameralna, grupy liczą kilkanaście osób, a udział jest bezpłatny.

Festyny parafialne i odpusty zachowały w wielu wsiach dawną strukturę, czyli nabożeństwo, procesję i część zabawową ze stoiskami. Dla kogoś, kto chce zobaczyć kermesz w wersji pierwotnej, a nie festiwalowej, to lepszy wybór niż duża impreza.

Praktyczne informacje dla odwiedzających

Wstęp na imprezy plenerowe jest zwykle bezpłatny. Parkingi organizowane są na łąkach obok terenu, więc przy deszczu bywa błotniście i lepiej mieć odpowiednie obuwie. Płatności na stoiskach to głównie gotówka, terminale pojawiają się rzadko i tylko u części wystawców. Bankomat w mniejszej miejscowości może nie działać albo mieć limity.

Z jedzeniem najlepiej przyjść wcześnie, o czym już wspominaliśmy, ale warto to powtórzyć, bo to najczęstsze rozczarowanie odwiedzających. Około szesnastej połowa stoisk ma już pusto. Jeśli przyjeżdżasz głównie dla kuchni regionalnej, planuj przyjazd na przedpołudnie.

Nagłośnienie wieczorem jest głośne, więc jeśli jesteś z małymi dziećmi, część koncertową lepiej ominąć albo trzymać się dalej od sceny. Noclegi w okolicy w weekend imprezowy rozchodzą się wcześnie, dlatego rezerwacja z wyprzedzeniem to nie ostrożność, tylko konieczność. Więcej o bazie noclegowej i dojazdach piszemy w dziale turystyka kulturowa w Dolinie Sanu.

Po co dzisiaj organizować kermesz i czy to jeszcze ma sens

Pytanie o sens takich imprez wraca regularnie, zwykle w tonie krytycznym. Zarzuty są dwa i oba brzmią sensownie. Pierwszy: to już nie jest prawdziwy folklor, tylko widowisko dla przyjezdnych, w którym stroje ludowe są kostiumem, a nie ubraniem. Drugi: pieniądze publiczne idą na jeden weekend zamiast na coś trwałego. Warto się z tym zmierzyć uczciwie, bo część tej krytyki jest trafna, a część opiera się na nieporozumieniu co do tego, czym w ogóle był kermesz.

Zacznijmy od tego, że kermesz nigdy nie był czystym obrzędem. Od początku łączył odpust parafialny z jarmarkiem, handlem, zabawą taneczną i alkoholem. Duchowni w dziewiętnastym wieku regularnie narzekali na to, że część świecka wypiera religijną. Ludzie przychodzili dla wszystkiego naraz: żeby coś kupić, coś sprzedać, spotkać rodzinę z sąsiedniej wsi i potańczyć. W tym sensie dzisiejsza impreza ze stoiskami, jarmarkiem i sceną nie odchodzi od pierwowzoru tak daleko, jak się wydaje. Zmienił się repertuar muzyczny i to jest realna różnica, ale sama konstrukcja wydarzenia jest zaskakująco podobna.

Drugi zarzut, o wydawaniu pieniędzy na jeden weekend, ma sens tylko wtedy, gdy patrzysz na imprezę w oderwaniu od reszty. W praktyce przygotowania trwają miesiącami i angażują ludzi, którzy przez resztę roku nie mają powodu, żeby się spotykać. Koło gospodyń wiejskich, które przez pół roku planuje stoisko, testuje przepisy i szyje fartuchy, funkcjonuje przez ten czas jako grupa. Kapela, która ma zagrać na przeglądzie, ćwiczy regularnie. Świetlica, w której odbywają się próby, jest otwarta i ogrzewana. To wszystko znika, kiedy znika impreza, i widać to bardzo szybko w miejscowościach, gdzie przestano organizować cokolwiek.

Jest jednak realne ryzyko, o którym trzeba mówić otwarcie. Kiedy głównym celem staje się frekwencja, program przesuwa się w stronę estradową, bo gwiazda z radia przyciąga więcej ludzi niż kapela ludowa. Po kilku latach część folklorystyczna kurczy się do godziny przed głównym koncertem, a potem do występu ozdobnego na otwarcie. Wtedy zarzut o widowisko staje się słuszny. Zabezpieczeniem jest twarde ustalenie proporcji na starcie i trzymanie się ich niezależnie od tego, jak wypadnie frekwencja w danym roku. To trudna decyzja, bo organizatorzy rozliczani są głównie z liczby uczestników.

Drugi błąd, popełniany często przy projektach finansowanych z zewnątrz, polega na tym, że wszystko robi wynajęta firma. Wtedy impreza jest sprawnie zorganizowana, wygląda dobrze na zdjęciach i nie zostawia po sobie niczego. Mieszkańcy byli publicznością, nie współtwórcami. Różnica jest widoczna gołym okiem: tam, gdzie stoiska prowadzą lokalne koła, ludzie zostają na cały dzień i rozmawiają ze sobą. Tam, gdzie jedzenie sprzedaje objazdowy gastro, publiczność rozchodzi się po koncercie i nikt nikogo nie zna.

Ostatnia rzecz dotyczy dokumentacji. Nagrania z przeglądów kapel mają wartość, która rośnie z każdym rokiem, bo część wykonawców po prostu odchodzi, a repertuar nie zawsze zostaje przekazany dalej. Podobnie z przepisami zbieranymi przy okazji stoisk kulinarnych. To materiał, który kosztuje niewiele w stosunku do reszty budżetu, a przetrwa dłużej niż sama impreza. Dlatego przy każdej edycji staramy się nagrywać, fotografować i spisywać, a efekty umieszczać w działach o kuchni karpackiej i dziedzictwie kulturowym Doliny Sanu. Jeśli planujesz przyjazd na którąś z imprez, praktyczne wskazówki dotyczące dojazdu i noclegów znajdziesz w dziale o turystyce kulturowej.